Ptaki miasta 01.12

Dziś poszliśmy na Kępę, więc oczywiście dużo się działo. W nocy w Warszawie było -5 stopni, więc zastaliśmy Kępę zamarzniętą. Celem wyprawy były mewy, i zupełnie nas nie zawiodło. Pierwsze co zobaczyliśmy to słynne Kępiańskie białe gołębie, mieszkające w okolicznym gołębniku. Był piękny wschód słońca, świeciło bardzo mocno. Kępa rzeczywiście była zamarźnięta, ale było widać miejsca wolne od lodu. Stanąć się na wodzie nie dało, ale walenie pięścią nie rozbijało pokrywy. Na lodzie zgromadziło się kilkanaście śmieszek, ale najwięcej było ich na wodzie. Niezwykle wyglądały turzyce wystające z lodu, i glony uwięzione pod zamarzniętą wodą. Nieco dalej siedziała mewa srebrzysta, największa z naszych mew po mewie siodłatej . Miała żółtą obrączkę więc wiedzieliśmy, że to ta sama która stołowała się na Kępie od wyprawy kiedy widzieliśmy wąsatkę (nie wiem o niej nic więcej, bo wciąż nie udało mi się otworzyć dokumentów przysłanych przez polring). Nieco dalej zobaczyliśmy płynącą mewę siwą, tę samą którą była dzień wcześniej. Dawniej mewa siwa nazywała się mewa pospolita, zresztą wciąż jest to np. w języku angielskim (common gull). Zmieniono to całkiem niedawno, kiedy jej liczebność zaczęła drastycznie maleć. No bo jak tu chronić coś, co w drugim członie nazwy ma „pospolita”?! Nad głową nam przeleciała mewa białogłowa (ciemne oko) i nawet wylądowała na latarni, ale nim wspieliśmy się po zboczu, poleciała. Basen środkowy był w całości skuty lodem, tylko pojedyncze miejsca były wolne od pokrywy lodowej. Zobaczyliśmy nawet śmieszkę, która wciąż pierzyła się z szaty godowej do spoczynkowej! Trochę późno, biorąc pod uwagę że niektóre śmieszki w szacie spoczynkowej widzieliśmy już pod koniec lipca… Nagle zwróciliśmy uwagę na mewę srebrzystą, bo zaczęła się ciekawie zachowywać. Przypatrywała się wodzie, przekrzywiała głowę. Nagle poderwała się do lotu, zawisła w powietrzu i uderzyła. Zaraz się wynurzyła i poleciała, lądując na platformie obok. W dziobie miała… dwa kraby! Połknęła jednego po drugim jak pelikan i poleciała dalej. Basen środkowy był prawie całkowicie skuty lodem. Były tam też łabędzie, strasznie ruchliwe więc udało mi się po raz pierwszy nagrać jak lecą. Na lodzie siedziały grupami śmieszki, czasami nawet stała wraz z nimi łyska. W tym właśnie momencie zobaczyłem jak z chodnika umykają nam dwie myszki. Wskoczyły do krzaków. Niestety były tak niewidoczne, że nie mogłem im zrobić zdjęcia, ale mogłem się im przyjrzeć. Okazało się że te myszy, to nie popularne myszy domowe, a myszarki polne. Nasza lista żoliborskich ssaków zwiększyła się do czterech! (dzik, jeż, wiewiórka, myszarka polna). Na końcu pojechaliśmy do piżmówki. W stadzie mew wypatrzyłem jedną dorosłą mewę siwą. Musieliśmy czekać kilkanaście minut nim piżmówka zdecydowała się do nas podpłynąć. Okolice wyspy piżmówki (Zielonki) były wolne od lodu, więc gromadziło się tu dużo ptaków. Dostrzegliśmy nawet dawno już nie widzianego sokoła wędrownego. Takie udane powitanie zimy:)

Kra z załogą śmieszek
Lód
Mewa srebrzysta ze swoją ofiarą- krabem
Mewy srebrzyste
Mewa siwa drapiąca się w oko
Śmieszki na lodzie

ptaki miasta 30.11

Wczoraj zaczął się adwent, jutro 1 grudzień. Ale czas mija! Wczoraj udaliśmy się na spacer, mieliśmy pójść tylko do parku Żeromskiego, ale przeszliśmy się na całego. W parku Żeromskiego oprócz strzyżyków nie było nic ciekawego, więc pojechaliśmy na łąke obok Wisły. Tam też nic ciekawego nie chodziło, ale zdeterminowani doszliśmy nad aż nad Wisłę. No i niczego nie było, tylko kormorany i śmieszki. Zawlekliśmy się więc na Kępę Potocką i tradycyjnie- 11 mandarynek, mewa białogłowa, mewa srebrzysta i nawet nowy gatunek- mewa siwa (najpierw myślałem że to mewa delawarska, bo miała obrączkowany dziób). Chyba nie potrzebne były te moje obawy, że za mało miejsc odwiedzamy podczas liczenia:)

Mewa siwa (nowy gatunek do listy ptaków Kępy Potockiej, i ogólnej Żoliborza)

Ptaki miasta 28.11

Jak ja długo nic nie pisałem!!! Nie należy to oczywiście rozumieć że nic się nie działo- dużo się działo! Choćby dziś- dołączyłem aż trzy nowe gatunki do mojej listy życiowej!! Ale po kolei- najciekawiej było dziś. Zaplanowaliśmy żeby pojechać do Raszyna, niezwykle ciekawego miejsca pod Warszawą. Pierwsze co zrobiliśmy to pojechaliśmy nad staw Puchalski na którym w 2018 roku pojawił się pelikan. Pierwsze co zobaczyłem to dwie myszy leśne, czym prędzej uciekające do nory. W stadzie śmieszek dopatrzyłem się jednej mewy białogłowej, dwóch srebrzystych i dwóch mew siwych. Jedna z nich podpłynęła wyjątkowo blisko więc zrobiłem jej ładne zdjęcia. Od niechcenia, pewien że nie zobaczymy nic ciekawego ruszyłem dalej. Nagle stanąłem jak wryty. Cztery metry ode mnie siedział perkozek. Perkozek, jak to perkoz zanurkował. Zaraz wypłynął kawałek dalej. Tak płynąc w połowie na wodzie a w połowie pod wodą zawędrował na koniec stawu, gdzie pływał razem z kaczkami. To było niesamowite! W Polsce można spotkać 6 perkozów z czego jeden zalatuje (perkozek grubodzioby), jeden pojawia się podczas przelotów (perkoz rogaty) i cztery są lęgowe (perkoz dwuczuby, rdzawoszyi, zausznik i perkozek). Perkozek jest najmniejszy, właściwie wielkości szpaka. Przewińcie po prostu na dół i zobaczcie jak płynie z popularną krzyżówką. Po tym znowu do nas podpłynął po czym odpłynął tak daleko że prawie nie było go widać. Właściwie tylko jedno zdjęcie jest w miarę akceptowalne, ale być może zobaczymy je tam jeszcze wiosną. Ruszyliśmy dalej, do stawu parkowego górnego. Tam zaraz zobaczyliśmy krakwę (pamiętać jak odwiedziła Kępę Potocką?), świstuna, czaple siwe a nad głowami przeleciało nam kilkaset gęsi. Jeszcze ciekawiej było w stawie parkowym dolnym. Tam stanęliśmy i zjedliśmy w samochodzie obiad. Siedziało tam co najmniej 200 gęsi, głównie gęgaw, ale było także parę moich pierwszych w życiu gęsi białoczelnych i bernikla kanadyjska, gatunek który od jakiegoś czasu nawet lęgnie się na tych stawach. Były też kormorany i czaple, przepłynął perkozek w krzakach skakały strzyżyki. Kiedy zachodziło słońce wróciliśmy. Jutro planujemy spacer do parku Żeromskiego, może zobaczymy jakieś zimowe ptaki? Ach, zapomniałem! W Warszawie spadł dziś po raz pierwszy śnieg!!!

Bernikla z gęgawą
Krakwy
Mewa siwa
Gęś białoczelna
Porównanie- krzyżówka i perkozek
Perkozek

ptaki miasta 22.11

Zaraz będzie zima!! Jak ten czas szybko płynie! W zeszłym roku listopad ciągnął mi się bez końca, w tym roku przemknął jak zimorodek nad taflą wody. Chociaż ptaki miasta wloką się wyjątkowo wolno. Ostatni nowy gatunek doliczyliśmy 5 dni temu, to był strzyżyk, który odwiedził karmnik. Od tego czasu nie widzieliśmy nic specjalnie ciekawego. Dzwońca widziałem dziś pierwszy raz od tygodnia, wron ubyło, mazurki zniknęły, pełzaczy ubyło, dzięciołów nawet jest mało. Podczas lipcowych i majowych spacerów na Kępie widzieliśmy po 100 albo więcej łysek, podczas ostatniej wyprawy tylko 20. A ptaki zimowe? Ani śladu jera (zięby), grubodziób pojawił się raz, czyże gdzieś zniknęły, dzwońców widziałem więcej w lipcu niż teraz. Ani śladu po jemiołuszkach czy czeczotkach. A sosnówki? Były co najmniej 3 w październiku, teraz ani jednej. Zimo, przyjdź szybko! (z ptakami i śniegiem – jak można prosić!!!). A, no i przedstawiam ogólną listę ptaków Kępy Potockiej:

  1. Łabędź niemy (lęgowy)
  2. Gęś zbożowa (przelotny, na niebie)
  3. Gęgawa (przelotny, na niebie
  4. Piżmówka*
  5. Mandarynka (lęgowy)
  6. Krakwa (przelotny, odpoczywający)
  7. Krzyżówka (lęgowy)
  8. Nurogęś (przelotny, zimuje)
  9. Gołąb miejski (lęgowy)
  10. Grzywacz (lęgowy)
  11. Sierpówka (zimuje)
  12. Jerzyk (lęgowy)
  13. Kokoszka (lęgowy)
  14. Łyska (lęgowy)
  15. Śmieszka (zimuje)
  16. Mewa srebrzysta (zimuje)
  17. Bączek (przelotny, odpoczywający)
  18. Czapla siwa**
  19. Myszołów (przelotny, na niebie)
  20. Krogulec (prawdopodobnie lęgowy)
  21. Puszczyk***
  22. Dzięcioł zielony (przelotny, jesień)
  23. Dzięcioł czarny (przelotny, jesień
  24. Dzięcioł duży (lęgowy)
  25. Zimorodek (zimuje)
  26. Pustułka (lęgowy)
  27. Sokół Wędrowny (pojawia się regularnie****)
  28. Dymówka (lęgowy)
  29. Oknówka (lęgowy, dwie kolonie)
  30. Pliszka siwa (pojawia się regularnie)
  31. Kos (lęgowy)
  32. Śpiewak (pojawia się regularnie)
  33. Kwiczoł (lęgowy)
  34. Rudzik (lęgowy)
  35. Pleszka (lęgowy)
  36. Muchołówka żałobna (pojawia się regularnie)
  37. Piegża (lęgowa)
  38. Kapturka (lęgowa)
  39. Piecuszek (lęgowy)
  40. Pierwiosnek (lęgowy)
  41. Rokitniczka (przelotna, odpoczywająca)
  42. Trzcinniczek (lęgowy)
  43. Trzciniak (lęgowy)
  44. Wąsatka*****
  45. Modraszka (lęgowa)
  46. Bogatka (lęgowa)
  47. Pełzacz leśny (lęgowy)
  48. Pełzacz ogrodowy (lęgowy)
  49. Sójka (lęgowy)
  50. Sroka (lęgowy)
  51. Kawka (lęgowy)
  52. Gawron (pojawia się w okresie jesienno-zimowym)
  53. Wrona siwa (lęgowy)
  54. Szpak (lęgowy)
  55. Wróbel (lęgowy)
  56. Mazurek (lęgowy)
  57. Zięba (lęgowy)
  58. Kulczyk (lęgowy)
  59. Dzwoniec (lęgowy)
  60. Czyż (pojawia się w okresie jesienno-zimowym)

*Rodzina tych ptaków została wypuszczona na Kępę Potocką dwukrotnie, raz w 2014 a drugi w 2020 (ptak nadal obecny).

**Stwierdzana tylko na niebie, ale nie wykluczone że lądowała.

*** Stwierdzany w okolicach, lęgowy w lasku Bielańskim, więc est bardzo wysokie prawdopodobieństwo że się tam pojawia (ale nie zaglądaliśmy na Kępę Potocką nocą)

**** Lęgowy na Bielanach (życie rodzinne tych sokołów można oglądać przez kamery)

***** Stwierdzony dwukrotnie, raz od listopada 2019 do lutego 2020, drugi raz w listopadzie 2020, niewykluczone że pojawi się również w przyszłym roku.

ptaki miasta 21.11

Dzisiaj postanowiliśmy pojechać do rezerwatu Stawinoga. Podczas ostatnie wyprawy widzieliśmy tam co najmniej 2 tysiące ptaków, w tym czajki, kszyki, bieliki, cyraneczki, płaskonosy, świstuny, czaple białe, czaple siwe, krzyżówki, śmieszki, mewy srebrzyste, nurogęsi i kormorany. Po dłuższym czasie błąkania dojechaliśmy. Była cisza, a przecież normalnie słychać było tu setki gęsi i kaczek! Tylko co pewnie czas z nad trzcin podnosiły się czaple. W końcu doszliśmy do wyrwy. Czekała nas smutna niespodzianka. Stawu nie było, spuszczono go. Wiem że na zimę spuszcza się stawy ale to dotyczy rezerwatów??? W pozostałych bajorkach siedziały tylko żurawie, czaple siwe i białe. Nawet siewkowców nie było, a przecież takie bagno to przecież dla nich marzenie. No fakt, już jest dość późno. Jedyne co rzucało się w oczy to jakby demonstracyjna, wielka, martwa ryba. Woda wciąż się wlewała, nie skończono spuszczania. Pojechaliśmy dalej, w stronę zalewu Zegrzyńskiego. W między czasie stanęliśmy przy małym starorzeczu. Tu było nieco ciekawiej. Latało 15 czapli białych, nie płochliwych więc zrobiłem chyba moje najlepsze zdjęcia tych ptaków. Przeleciało stadko czernic, gdzieś w oddali pływały nurogęsi i świstuny. Były duże stadka krzyżówek i kormoranów. W pewnym momencie z jednego trzcinowiska do drugiego szybko przepłynęła kokoszka, nad wodą śmignął zimorodek. Ruszyliśmy dalej, robiło się już ciemno. Przez chwilę podziwialiśmy miejscową kolonię kormoranów i stado nurogęsi. Ostatecznie nie było aż tak źle (ale już bym się nie zdziwił gdyby „spuszczono” całą Biebrzę na zimę).

czapla biała
Taki smętny widok:(
Dalej spuszczana woda

ptaki miasta 20.11

Wczoraj, około południa zadzwonił do nas Pan, który poprzednio wskazał nam sokoły. Zanim nawet ta obserwacja trafiła do clanga.com, powiadomił nas że w ogrodzie Krasińskich pojawiła się mewa trójpalczasta! To gatunek polarnej mewy. Żyje na kole podbiegunowym, na klifach w Szkocji, Norwegii. Jej najbliższe lęgowiska znajdują się w Danii. Regularnie pojawia się na naszych wodach terytorialnych, wyjątkowo pojawia się w głębi lądu, prawie tylko w listopadzie. Nie jestem pewien która to jest obserwacja tej niezwykłej mewy w Warszawie, możliwe że pierwsza. Pojechaliśmy do ogrodu. Było pełno ptaków! Na wyspie siedziały nurogęsi, pływały łyski i krzyżówki bezustannie się tłukły i gwizdały. Wszędzie było też pełno śmieszek, i gdyby nie pomoc Pana z teleobiektywem przeoczyłbym tę mewę. Ale w rzeczywistości była bardzo charakterystyczna. Była mniejsza od obecnych tu śmieszek, wyczerpana. Siedziała z zamkniętymi oczami i bardzo wolno się poruszała, nie wzbijała się do lotu. Poza tym miała czarny dziób, i w odróżnieniu od całej reszty śmieszek nie rzucała się na nurogęsi. Ostatecznie porzuciliśmy niezwykłą mewę i staw. Aż szkoda że nie możemy jej zaliczyć do listy ptaków Żoliborza. Kto wie, może się pojawi na Kępie Potockiej? A co do karmnikowych obserwacji: słoninę sikory obsiadają jak muchy, niedaleko siedział też mój trzeci tegoroczny grubodziób. Może poczęstował się słonecznikiem?

Mewa trójpalczasta z śmieszkami
Od przodu:)
Mewa trójpalczasta
W pół otworzone oko:)
Grubodziób

ptaki miasta 19.11

Dzisiaj jest dzień powrotów! Zimorodek śmignął nam na poziomie Zielonki, zniknął w krzakach ale zaraz go zauważyliśmy na gałęzi. Szybko poleciał, ale przy jego ulubionym pniu siedział wędkarz. Długo go szukaliśmy, ale jakoś nigdzie go nie było. Wtedy zauważyliśmy mandarynkę: kolejny gatunek, którego nie widzieliśmy już dawno. Kiedy karmiliśmy naszą piżmówkę, zimorodek wrócił: usiadł na gałęzi, i zdołałem mu zrobić naprawdę dobre zdjęcia. W pewnym momencie, nawet usiadł z mandarynką! Ale to by było zdjęcie, niestety od razu poleciał i zniknął. Sokół wędrowny, który też był przez nas dawno nie widziany był na swoim miejscu! A w dodatku, wróciły mewy srebrzyste: jedna z obrączką krąży między blokami, a druga siedzi na platformie w basenie dolnym! Do tego widzieliśmy klucz gęsi zbożowych, (nowy gatunek) i znaleźliśmy stare, zrzucone gniazdo grzywacza. Inna ciekawa informacja, to że na Kępie Potockiej sadzone są młode wierzby- bardzo lubią je małe ptaki śpiewające, m.in. słowiki: ).

Zimorodek:)
Zimorodek z kaczkami
Zimorodek

Ptaki miasta 18.11

Dzisiaj postanowiłem zrobić duży opis, dla osób chcących zobaczyć dwa ptaki na kępie. Największymi specjalnościami są zimorodki i kokoszki. Zapraszam do obejrzenia: )

Kokoszka

Inaczej nazywa się ją kurką wodną. Jest blisko spokrewniona z łyską, na którą wiele osób mówi „czarna kaczka”. W rzeczywistości oba te ptaki są chruścielami, a ta rodzina jest najbliżej spokrewniona z Żurawiami. Łączy je kilka wspólnych cech- słabo latają, dobrze biegają, zwykle żyją w środowisku bliskim wody. W Polsce można spotkać 5 przedstawicieli tej rodziny, a najpospolitsza jest łyska. Łyski często spotyka się w miastach, wystarczy im trochę glonów i otwarta woda. Kokoszki zaś są dużo bardziej wymagające. Potrzebują dużych, zarośniętych zbiorników wodnych, najlepiej turzycą i trzciną. Są aktywne też nocą. Czym się różnią od łyski? Po pierwsze, są zdecydowanie mniejsze. Po drugie, ich upierzenie jest zdecydowanie bardziej brązowawe, kuper jest biały a łysina i dziób nie są białe tylko czerwono-żółte. Kokoszki można spotkać w basenie środkowym, najbardziej porośniętym trzciną. Lęgną się na Kępie prawdopodobnie 2 pary. Najlepsze na kokoszki są okolice mostu Grota Roweckiego w lipcu. Kokoszki uwielbiają turzycę więc częste są też w basenie górnym, często w okolicy wyspy Zielonki. Najczęściej są to młode kokoszki. Kokoszki zwykle odlatują z Kępy w listopadzie, pojedyncze kurki wodne zimują. Jednego takiego zimującego można aktualnie spotkać w okolicach wyspy Zielonki.

Zimorodek

Głośny pisk, czasem dwa. Nad taflą wody zaskakująco szybko przelatuje maleńka błękitna strzałka. Zwykle znika gdzieś w trzcinach. Tak wygląda obserwacja zimorodka w dzikich stawach. Inaczej jest jednak na Kępie Potockiej. To maleńki, niezwykle piękny ptak. Smukły, wielkości sikory z potężnym czarnym dziobem. No i te kolory- święcący turkus, jak setka maleńkich błękitnych lusterek na grzbiecie, niebieskie skrzydła i pomarańczowy brzuszek, do tego biała plamka na policzku. Na kępie możemy mu się tak przyjrzeć jak siedzi na gałęzi nad wodą- czeka na ryby. Nagle spada do wody jak postrzelony i wraca z małą rybką w dziobie. Zimorodki lęgną się bardzo nielicznie w najdzikszych skarpach Warszawy nad wodą. Zimują w dwóch głównych miejscach- w Łazienkach, ale najwięcej jest ich na Kępie. Zwykle siedzą regularni trzy osobniki, może do nich dołączyć inny zimorodek. Więcej jest ich w basenie górnym w listopadzie- szczególnie na zielonce. Poszczególne osobniki można spotkać też w trzcinowiskach w basenie środkowym gdzie siedzą na trzcinach.

Trudno powiedzieć który basen jest najlepszy na ptaki, to zwykle zależy od pory roku. Wiosną i latem niewątpliwie najciekawszy jest basen środkowy. Pełno jest tu w marcu gniazd łysek, często położonych na tyle blisko, że można się przyjrzeć jajom tych ptaków. Dużo jest tu także gniazd krzyżówek. Lęgną się tu nawet łabędzie. W maju przylatują trzciniaki i trzcinniczki, cały basen kraczy i piszczy głosami tych niezwykłych ptaków. Później zakładają tu misterne gniazda, w kształcie koszyczka. W kwietniu wracają kokoszki (te które przezimowały zakładają gniazda nawet w marcu) i szybko pojawiają się małe kurki wodne. Jesienią (i zimą?) najciekawiej jest w basenie górnym i dolnym. Pojawiają się mewy, zimorodki. Podczas migrówek wiele ptaków odwiedza przyjazne starorzecze (wąsatka, rokitniczka, nurogęś). Oczywiście najciekawsze są wówczas okolice wysepki Zielonka. A co będzie zimą- nie wiadomo… Kępa jest nieprzewidywalna, może juto nie zobaczymy nic jak ostatnio a może zobaczymy pelikana! (A tak zbaczając z tematu zainstalowaliśmy dziś karmnik- słonecznik, słonina, jabłka. Przyszedł już strzyżyk, czyż, bogatka, modraszka i rudzik!)

Dzisiejszy wpis kończę życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia dla Dziadka Zosi!

Specjalność Kępowiecka- zimorodek
Inna specjalność- sokół wędrowny

Ptaki miasta 16.11

Nieco wcześniej, w lipcu opowiadałem o rokitniczce na kępie potockiej. Okazało się jednak że był to specyficznie ubarwiony trzciniak. Prawdziwą rokitniczkę zobaczyliśmy dopiero we wrześniu. To było tak: dzień po tym, jak widziałem (prawdopodobnie) głuptaka i dwa dni po tym jak widziałem jeża, poszliśmy na Kępę Potocką. Zamierzaliśmy wykorzystać technikę do robienia podwodnych zdjęć, którą z kolei przeczytałem w innej książce przyrodniczej. Mianowicie polegało to na wkładaniu aparatu do przeźroczystego pudełka, które lądowało w wodzie (później wykorzystywałem to wielokrotnie robiąc podwodne zdjęcia). Kiedy rano wstaliśmy, na taras wypadł oszołomiony śpiewak: nowy gatunek. Jak się okazało na czas winobrania zamieszkały w ogrodowym cisie i wychodziły żeby jeść winogrona. Jak zniknęły owoce, to i śpiewaki gdzieś się rozpłynęły. Zdjęcia podwodne wyszły świetnie. Nagle, ni stąd ni zowąd, patrzę, a tu leci czapla. Trzeci raz ją widzimy na Kępie. Zaraz później usłyszałem dziwny dźwięk, jak derkacza. Tylko to mnie skłoniło do przybliżenia ptaszka, który siedział w trzcinach, bo ostatnio rolę nieobecnych trzciniaków sprawowały wróble. I rzeczywiście była to rokitniczka, ale nie mogłem na nią wyostrzyć. Kiedy już mi się udało niestety było za późno: uzyskałem tylko nieostre zdjęcie w locie. Sam zacząłem się zastanawiać, czy aby nie była to wodniczka- gatunek bardzo podobnego trzciniaka, wielokrotnie rzadszego. Wszystkie ptasie organizacje Unii Europejskiej wyrywają sobie włosy z głowy żeby zwiększyć liczebność tego niepozornego ptaszka. W Polsce wciąż można go spotkać w wielu miejscach, najwięcej jest ich na bagnach biebrzańskich. Ale do rzeczy. Zasadniczo rozróżnia się je dość prosto: po śpiewie. Jak to nie wyjdzie, to patrzy się na tył głowy: wodniczka ma białą kreskę na brązowej czapce. Niestety po pierwsze na moim zdjęciu nie widać najlepiej góry głowy, a po drugie, u młodocianych rokitniczek też ten pasek istnieje. Już na to każdy ptasiarz ma swoją metodę. Ja zawsze mówiłem, że wodniczka jest bardziej kremowa, a rokitniczka bardziej biała. Nigdy nie miałem okazji sprawdzić tego w terenie, ale wydaje mi się, że na tym zdjęciu ptak jest bardziej kremowy. Tak czy inaczej, doliczyliśmy jeden, bardzo ważny gatunek do listy.

Poza tym, nie tak dawno, dwa dni temu stwierdziłem że „dzięcioł duży”, który regularnie odwiedzał nasz ogród w listopadzie zeszłego roku był w rzeczywistości dzięciołem białoszyim! To inny, bardzo podobny gatunek dzięcioła, wiele rzadszego, chodź w odróżnieniu od blisko z nim spokrewnionego dzięcioła białogrzbietego przybywa go, a nie ubywa. Mam właśnie takie dwa gatunki: strzyżyka i białoszyjego, które zobaczyłem w zeszłym roku. Oficjalnie lista ptaków Żoliborza powinna dotyczyć tylko ptaków, które widziałem na Żoliborzu w 2020 roku, ale w końcu to nie ich wina – nieszczęsnych- że spóźniły się o rok. Uznałem że podzielę listę na dwie części: listę WRŻ (wielki rok Żoliborski-bez sensu, ale jak brzmi uroczyście!) i Listę Ptaków Żoliborza, do których zaliczę te dwa nowe gatunki.

Kolejne informacje dotyczą dnia dzisiejszego: byliśmy na Kępie. Niestety niczego nie było ciekawego, co mnie trapi, po zimorodku dalej ani śladu. Słyszałem że zimorodki są bardzo wrażliwe na jakość wody. Rzeczywiście woda na kępie się zmieniła, ale nie na brudniejszą, tylko na czystszą. Tak czy inaczej udało mi się przynajmniej zrobić artystyczne zdjęcie wron w locie, widzieliśmy stadko czyży, a spacer był miły, bo rano świeciło słońce. Kiedy wróciliśmy, podczas przerwy obserwowaliśmy wiewiórki, kiedy z głośnym piskiem wpadł na scenę pełzacz. Zrobiłem mu sporo dobrych zdjęć, kiedy pojawiły się sikory. W pewnym momencie zauważyłem że wśród sikor grasuje mysikrólik. Prawdziwy, przysięgam! To był hit marca-kwietnia. Znowu się pojawił! Co zabawne – znowu w naszym ogrodzie. Zrobiłem mu tylko jedno zdjęcie, bo aparat padł.

Nieco później zawołała mnie mama, bo czyż zjadał na tarasie rozsypany słonecznik. To była samica. Czyża pierwszy raz widziałem w marcu, to był jeden z pierwszych gatunków. Potem czyża widziałem jeszcze w listopadzie, niedawno jak łuszczaki upodobały sobie świerk, który rósł nam przed oknem. Jeszcze dziś widzieliśmy stadko czyży na kępie potockiej, to zapewne to stado, lub fragment tego stada. Samica odleciała zanim zdążyłem zrobić zdjęcie kiedy sobie przypomniałem że przecież miałem zrobić karmnik. Szybko więc nabiłem połówkę jabłka (dla kosów, ale lubią je też czeczotki i zimujące zięby oraz modraszki), słonecznik wsypałem do karmnika i powiesiłem niesoloną słoninę. W tym czasie czyże wesoło pogwizdywały na brzozie. Ewidentnie idzie zima, ja już czekam na jemiołuszki (pojedyncze osobniki nawet z wieży Drapolicz widać na niebie w krynicy morskiej, zaczyna się przelot!)

Przykład zdjęcia podwodnego wykonanego dzięki pudełku
Rokitniczko-wodniczka
dzisiejszy mysikrólik
Takie zdjęcie z dziś na Kępie
Pełzacz

Płazy, ptaki miasta 15.11

Dzisiaj zupełnym przypadkiem, znalazłem w naszym ogrodzie moje marzenie, hibernującą traszkę zwyczajną. W rzeczywistości zakopała się bardzo płytko, i szybko po zrobieniu jej paru zdjęć położyłem ją blisko spulchnionej ziemi. Rozkopała ją, i w oka mgnieniu zniknęła pod ziemią. W stogu liści w naszym ogrodzie, hibernuje też prawdopodobnie jeż. Lepiej takich stogów nie rozkopywać, bo możemy się natrafić na zimujące stwory, często bardzo nie zadowolone z tych nie proszonych odwiedzin.

Znaleziona przez nas traszka, na szczęście szybko zakopała się głębiej gdzie będzie miała szansę przetrwać zimę