Ptaki miasta 09.11.2020

No cóż, dużo się działo. Aż za dużo, żeby po tak długiej przerwie wszystko dokładnie opisać. Wpadłem jednak na pomysł, że można opisać pojedyncze sytuacje dookoła najrzadszych gatunków. Dlatego krótki opis sytuacji od wilgi w Warszawie aż do dziś- Podkarpacie-do drugiej połowy września (od drugiej połowy lipca, więc dwa miesiące). Druga połowa września Warszawa, od 1 października 3 dni nad morzem. Od początków października do dziś- „ptaki miasta”, Warszawa. Dzisiaj więc opisze historię, od początku jesiennych „ptaków miasta”, przez półwysep helski, do dziś. 

Zimorodek, 21.09.2020- gatunek zaobserwowany podczas pierwszej wyprawy na Kępę, wtedy niesłychanie egzotyczny, dziś wiemy że to pospolity jesienny mieszkaniec kępy. Polecam wysepkę na końcu bielańskiej kępy, mieszka tam samica, która lubi pozować. Pierwsza wyprawa zaowocowała obserwacją toków mandarynek. Na pniu zaobserwowaliśmy piżmówki, ptaki o których obecności zostaliśmy powiadomieni już w sierpniu, przez Marysię, naszego „obserwatora na miejscu zdarzenia”. W 2014 roku nieodpowiedzialny hodowca wypuścił te bardzo ciekawe kaczki rownież na kępie, ale po dwóch dniach zostały odłowione. Teraz, w dobie pandemii zniknęły. Są już pojedyńczo odławiane- były cztery osobniki, jedna samica z pisklaczkiem i dwa samce. Teraz można już spotkać tylko jednego samca na ostatniej wyspie na końcu kępy. Kolejna ciekawa obserwacja to młodciana kokoszka, która przez jednolity dziób zmyliła nas i myśleliśmy że była to zielonka. Ptak zabawnie skakał po gałęziach na wcześniej wspomnianej wyspie- na pamiątkę tej pomyłki ochrzciliśmy wyspę piękną nazwą „Zielonka”. 

Kwokacz, świstun, biegus malutki i kszyk, 01, 02, 03, 04.10.2020- Zawsze przez to że pasjonowałem się ptakami byłem na doczepkę- przecież ptaki są wszędzie, stałym elementem każdej podróży było sprawdzanie awifauny danego regionu. Tym razem jednak wyprawa naprawdę pasowała- przecież morze na przełomie września i października to obowiązkowy element listy wyjazdowej ptasiarza. Podczas podróży cały czas martwiłem się że nie będzie tam siewkowców. Może będą tylko łabędzie, kaczki, mewy i kormorany. W sumie czemu nie? Na szczęście, kiedy dojechaliśmy i poszliśmy pod nocą na plaże odkryłem że martwiłem się na marno. Nie było wprawdzie siewek, bo było już strasznie późno, ale za to roiło się od ich śladów. Na dodatek kiedy robiło się już zupełnie ciemno na plaży zobaczyliśmy dwa lisy. Następnego dnia wstaliśmy równiuteńko z świtem. Kiedy różowiło się na dotychczas czarnym niebie byliśmy na nogach. Mimo wszystko, kiedy już doszliśmy na plaże, to słońce wyszło na dobre. Już po paru krokach, na małej łasze zobaczyliśmy że w stadzie śmieszek i mew srebrzystych biegały dwa siewkowce- siewnice. Później przez następną godzinę zobaczyłem kolejne stada siewnic i biegusy zmienne. Oczywiście na plaży pełno było też śladów dzików. Tuż przed tym jak poszliśmy na śniadanie wziąłem się za obserwacje latających na horyzoncie mew. I tak się wspaniale zdarzyło że pierwsza „mewa” na którą trafiłem była rybitwą czubatą, gatunkiem rzadkiej, niezwykłej rybitwy (z czubem, jak sama nazwa wskazuje). Następnego dnia wstaliśmy równie wcześnie i zobaczyliśmy dwa biegusy malutkie. Biegały strasznie szybko, prawie pod nogami. Kiedy plątały się pod nogami olbrzymich mew srebrzystych i siodłatych tylko czekałem, aż któraś z nich schyli głowę i połknie małego awanturnika. Na szczęście nic takiego się zdarzyło. Biegus był jednak na tyle blisko że zrobiłem mu dobre zdjęcia. Później poszliśmy na uroczysko Każa. Na początku sfotografowałem klucz gęsi, ale potem rozpadał się deszcz, więc mimo że zobaczyliśmy mysikrólika, kszyka i zimorodka nie mogliśmy im zrobić zdjęć. Wracając jednak sfotografowałem kruka i zrobiłem moje najlepsze zdjęcia biegusów malutkich. Szybko wróciliśmy do rezerwatu i rozbiliśmy czatownie na piaszczystym brzegu. Ja w woderach pluskałem się w wodzie dochodząc na niedostępne łachy, przypatrując się śladom ptaków i starając się wypatrzyć zimorodka. Gdy przeciskałem się przez  trzcinowisko (w wodzie) w stronę czatowni zobaczyłem nagle że równo ze mną, tylko szybciej leci tam wielki siewkowiec, z niezwykle długimi nogami. Pierwsza myśl- „Szczudłak!” i przyśpieszyłem żeby zdążyć na miejsce nim poleci. Nagle zobaczyłem że szczudłak wyleciał i pędził w moją stronę, po czym wylądował na łasze parę metrów ode mnie. Okazało się że nie był to szczudłak, ale kwokacz, inny ciekawy siewkowiec. Zrobiłem mu pełno zdjęć, zanim ten oryginalny brodziec z krzykiem poleciał w stronę stada kaczek gdzie wylądował. Na koniec, podczas spaceru zobaczyliśmy jeszcze mysikrólika, myszołowa, świstuna, kruka i bekasa kszyka. Potem pojechaliśmy do Juraty, gdzie obserwowaliśmy pliszki, czaple, nurogęsi i zachód czerwonego słońca. Następnego dnia wyjeżdżaliśmy. Kiedy poszliśmy na plażę, o dziwo, nie zobaczyliśmy ani jednego siewkowca. Widzieliśmy za to stado czernic, lodówkę i gągoła. Na koniec poszliśmy do rezerwatu Każa, tuż przed wyjazdem i zobaczyliśmy kobuza, zimorodka, stado czapli, biegusa zmiennego, świstuna i bekasa kszyka. To był wyjątkowo miły i udany wyjazd.

Bielik, kszyk, czajka, cyraneczka, płaskonos, czapla biała i świstun, 01.11.2020- Tydzień po krótkiej wyprawy do Brańszczyka nad Bugiem pojechaliśmy do rezerwatu Stawinoga nad Narwią. Jak zwykle obiecywali gruszki na wierzbie, ale po wyprawie nad bugiem byłem na to przygotowany (no dobra, w Brańszczyku było wspaniale, widzieliśmy bobry, dziki, zimorodki, sarny i bażanty). Przyjechaliśmy i zobaczyliśmy dużo kormoranów. Właściwie można byłoby powiedzieć, że najciekawsze co było, to klucz żurawi gdzieś nad drzewami. Śmialiśmy się że miejsca na ptaki dzielą się na dwa rodzaje- miejsca gdzie obiecują że pelikany zatańczą nam walca dwa metry od nas, a jak się przyjeżdża widać tylko krzyżówki i łyski i miejsca, gdzie mówi się, że „to tylko wybetonowane jeziorko na Żoliborzu” jak np. Kępa Potocka, a okazuje się, że mieszkają tam wąsatki, krakwy, trzciniaki, trzcinniczki, rokitniczki, zimorodki i mandarynki.

Później, kiedy już myśleliśmy że nie zobaczymy nic więcej pojechaliśmy do jeziora od drugiej strony. Na początku zobaczyliśmy tylko pustułkę, i nie byliśmy wstanie znaleźć jeziora, ale w pewnym momencie zza drzew poderwały się setki gęsi, kaczek, czapel, kormoranów i wielu innych ptaków a nad nimi unosił się bielik! Bieliki pamiętałem tylko z Biebrzy jak polowały na ryby i siedziały na gniazdzie. Czym prędzej wsiedliśmy do samochodu i bardzo terenową drogą ruszyliśmy w tamtą stronę. Wjechaliśmy i nie mogłem nic zobaczyć oprócz słuchania gęgania, kwakanie i wielu innych dźwięków. Nagle zobaczyłem wyrwę w trzcinach i czym prędzej tam podbiegłem. Oniemiałem. Praktycznie cały staw pokryty był kaczkami, gęsiami, czajkami, mewami, czaplami białymi a na pierwszym planie, sześć metrów ode mnie na zatopionej gałęzi w wodzie siedziały dwa bieliki. Były naprawdę blisko. Mniejszy samiec natychmiast poleciał a większa samica przez minutę mi się przypatrywała. Zrobiłem jej pełno zdjęć zanim dołączyła do samca po drugiej stronie stawu. Zacząłem się przypatrywać kaczkom. Były wśród nich cyraneczki, krakwy, świstuny, płaskonosy i gęsi. Na łachach siedziały czajki i bekasy kszyki. W wodzie chodziły dziesiątki czapli białych i siwych. Wśród mew dominowały śmieszki. Naprawdę to było niezwykłe, a rezerwat Stawinoga będziemy odwiedzać częściej. 

Wąsatka, krab, zimorodek, 05.11.2020- To była najlepsza wyprawa na Kępę aż do dzisiaj, a odbyła się niedawno, zaledwie 4 dni temu. Kiedy przyszliśmy od razu zauważyliśmy stada śmieszek. Wśród nich były aż trzy mewy srebrzyste- niesamowite, bo jeszcze dwa dni temu była tylko jedna, zaobrączkowana. W pewnym momencie któraś z śmieszek coś wyłowiła, najwyraźniej bardzo wartościowego, bo rozkrzyczała się strasznie. To było nierozważne bo zaraz podleciała do niej dwie mewy srebrzyste. Nie musiały krzyczeć, walczyć, wystarczyło że w milczeniu usiadły przed nią na wodzie. Śmieszka zaraz wypuściła zdobycz i uciekła ile sił w skrzydłach. Mewa Srebrzysta chwyciła ofiarę w dziób i poleciała na platformę blisko nas. To był krab! Prawdziwy, przysięgam! Na Kępie Potockiej żyją kraby! Ruszyliśmy dalej i szybkim krokiem- jak zwykle chcieliśmy minąć pierwsze trzcinowisko. To dość nieciekawe miejsce, jedyne sentymenty jakie z nim mieliśmy to to, że tu widzieliśmy po raz pierwszy trzciniaki. Nagle stanąłem jak wyryty. Na czubku trzciny siedział mały ptaszek i ćwierkał. Normalnie bym pomyślał że to wróbel, ale ćwierkał inaczej, bardziej dźwięcznie. Przybliżyłem i poczułem jak trzęsą się pode mną nogi. „Wąsatka” szepnąłem.                                                                                                                                                                                                                                                Ewidentnie, siedziała tam! Robiłem jej pełno zdjęć, moja mama kręciła. Ptaszek nie bał się nas zupełnie. Poskubał parę razy trzcinę i poleciał, zniknął za drzewami. W na przełomie 2019/2020 roku zrobiła się sensacja- na kępie potockiej pojawiła się wąsatka!!! To bardzo rzadki ptak, występujący w trzcinowiskach na zachodzie Polski, w dodatku bardzo osiadły więc sensacja była podwójna. Z Warszawy i okolic zjechały się setki ptasiarzy pragnących zobaczyć tego niezwykłego ptaka. Przezimował tu i poleciał na tereny lęgowe. Na początku wydawało mi się, że to ten sam samiec, ale widocznie nie- nie zobaczyliśmy już go podczas następnej wyprawy. Ciekawe co takiego ma w sobie kępa potocka, że polubiły ją wąsatki. Jeszcze później, kiedy dochodziliśmy już do zielonki zobaczyłem sołtysa- samca w szacie spoczynkowej. Zrobiliśmy mu dużo zdjęć i poszliśmy dalej. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się przy płynącej kokoszce. „Kępiańskie” kokoszki już odleciały, ale ta z poza Kępy postanowiła tu przezimować. W tym momencie na jej wysokości śmignął nam zimorodek. Właściwie widywaliśmy je tu już właściwie codziennie, ale ten nie zniknął w trzcinach, ale usiadł na gałęzi! Przez parę minut robiliśmy mu zdjęcia a on skakał z gałęzi na gałąź. Właściwie to „ona”, bo to była samica. Dwa dni później (przedwczoraj) zrobiliśmy dużo zdjęć samca, który siedział w trzcinach na wysokości numeru 27, i tej samej samicy na zielonce. Na tej podstawie stwierdziliśmy, że na kępie regularnie siedzą 3 zimorodki, a nieregularnie może być ich tu więcej. 

Krogulec, 30.10.2020- podczas lekcji online miałem jedną odwołaną lekcję, więc miałem 50 wolnych minut. To za mało żeby pojechać na Kępę Potocką, ale mogliśmy zajrzeć do dość nieciekawego stawiku obok nas. Zamiast ptaków było tu dużo płazów, min. traszki. Jak przyjechaliśmy okazało się, że były tu trzy kaczki, dość rzadki widok. Zaczęliśmy kręcić pod wodą i już przygotowywaliśmy się do pójścia, kiedy nagle zauważyłem że kąpał się grzywacz. Właściwie nic specjalnego, ale w pewnym momencie tak się zaczął chlupotać, że po prostu musiałem mu zrobić zdjęcie. Przybliżyłem i prawie upadłem na brzuch. To był krogulec. Krogulca pierwszy raz widziałem w naszym ogrodzie, to była samica. Zrobiłem jej wyjątkowo nieudane zdjęcie a jego wartość pomniejszyło jeszcze to, że samica upolowała mazurka. Później dwukrotnie widziałem samice w locie, w obu przypadkach goniły ją wrony. Teraz zobaczyłem samca, i to w dodatku w kąpieli! Skradając się szybko, jak dwa psy gończe pędziliśmy w stronę krogulca. W pewnym momencie stanęliśmy obaj jak wyryci. Dwa i pół metra od nas, w wodzie siedział krogulec. Kiwał głową, po czym wleciał na stojące jeszcze bliżej nas drzewko. Otrząsnął się i zaczął się czyścić.W pewnym momencie znowu wleciał do wody i z powrotem. Przez dziesięć minut pozwalał się kręcić i fotografować! Ostatecznie, zupełnie z własnej woli, odlazł parę metrów arystokratycznym krokiem i poleciał. Krogulec to nasz najmniejszy krajowy drapieżnik, dlatego mówi się na niego „jastrząb wróblarz”.

Inne ciekawe (nowe) gatunki zaliczone do listy ptaków miasta- nurogęś (Wisła), sosnówka (okolice domu), czapla biała, głuptak (prawdopodobnie, zgłaszany do KF)- z okna, dzięcioł zielony (Kępa potocka!), dzięcioł czarny (też Kępa), dzięcioł średni (ogród), puszczyk (okolice domu)

I już niedługo zima! Czekamy na jemiołuszki i czeczotki:) W następnym poście opis najciekawszych gatunków stwierdzonych na Podkarpaciu, ptaków i nie tylko:)

Zimorodek z kępy potockiej
Samiec krogulca po kąpieli
„ogrodowy” dzięcioł średni (z jednego gatunku dzięcioła jesienią zrobiło się aż 4 gatunki!)
bielik z rezerwatu stawinoga
niezwykły obraz rezerwatu stawinoga
nurogęś z Żoliborza
Samiec kapturki który odwiedzał przez dwa-trzy tygodnie naszą winorośl, jedno z moich lepszych zdjęć
Biegus zmienny z rezerwatu Każa

Kwokacz

biegus malutki

Opublikowane przez Światopełek

Owner of Harklowski Park Narodowy Site https://www.instagram.com/invites/contact/?i=z0pzzk4sr7ku&utm_content=7ks8hzr Author of drawings from site urszulka_i_swiatopelek Author of photos from site parknarodowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: