Druga część artykułu o socjologii miast ptasiej.

Jest to dalszy ciąg postu z 14 kwietnia.

Ale wróćmy do tego dlaczego właściwie z tych miasta kruki zniknęły. Kruki zaczęto niestety traktować jako diabelskie stworzenia z dwóch powodów. Pierwszy to z powodu niczego innego jak ich morfologii. Kruki są dużymi czarnymi ptakami a czerń zawsze była kojarzona ze śmiercią. Ponieważ krakanie kruków jest ponure i przeciągłe to to połączenie stało się prawdziwym odbiciem diabła dla ludzi. Częste odwiedzanie śmietników tylko dodało szatańskości do całego zabobonu o krukach. Kruki zaczęto masowo odławiać, a z końcem 17 wieku całkowicie wytrzebiła je broń palna. Wciąż jednak nie jest to pewne bo broń palna była wtedy rzadka i prawie nigdy nie używano jej do polowań. Same techniki ówczesnych polowań były bardzo marne i jeżeli kiedykolwiek dochodziło do polowań na łuki i muszkiety to było to jedynie zarezerwowane dla żubrów i jeleni. Czy kruka można było wytrzebić w tak krótki czas? W tym okresie nie doszło do żadnych zmian geologicznych więc jest wykluczony spadek populacji przez katastrofę geologiczną. Obecnie jedną z jedynych w miarę realistycznych teorii jest unowocześnienie miast. było łagodne więc dziwne jest to żeby mogło doprowadzić do tak drastycznego spadku populacji kruka, aczkolwiek możliwe że rozpoczęto właśnie wtedy odprowadzenie śmieci w miejsca niedostępne dla kruków. Są też teorie że być może wytępiła je jakaś zaraza co wydaje się najbardziej prawdopodobne ale nie ma na to żadnych dowodów. Co mogło się stać wciąż nie wiemy ale około 17 wieku kruki całkiem zniknęły z renesansowych miast. Kruki są wielkimi ptakami więc większość mniejszych, jak już wspomniałem nie miało szans żyć w tym samym czasie. Do końca nie wiemy które ptaki najpierw wkroczyły na teren opuszczonych miast. Wszystkie ptaki Europy biorą udział w tym „wyścigu”. Najprawdopodobniej były to wrony, które całe wieki czekały na poboczach miast. Z pewnością mogły być to też sikorki, ale czy sikorki nie żyły wraz z krukami? Modraszka mogły chociaż bogatka mogły dołączyć później a sosnówki najprawdopodobniej są tworem ostatnich dekad, ale ja uznam w tym wyścigu za zwycięzcę wronę ponieważ będzie jeszcze tutaj o niej dużo. Na sekundę wyjdźmy z wiru historii i opowiedzmy sobie trochę o samej wronie. Mam doświadczenie z wronami więc mógłbym o nich napisać całe tomy o ich pasjonującym życiu więc nieco to skrócę. Najciekawsze jest ich życie emocjonalne. Jest inne niż to u człowieka to pewne, ale coś jest w tym ludzkiego. Co ciekawe w moich obserwacjach zdarzało się że jedna z wron „zdradzała” swojego męża z parą w pobliżu. Mimo to dalej wychowywała dzieci z mężem a kiedy on dowiedział się o tej „zdradzie” nie atakował jej, ale mścił się na jej wybranku, co ciekawe ten zaś mimo tego że w innej sytuacji prawdopodobnie dalej by się mścił ten potulnie to przyjmował. Tak zwane „ganianie się” jest też ciekawym procesem. Kiedy samica siedzi na jednym drzewie z adoratorem ten zaczyna się do niej zbliżać powolnymi skokami. Ta zaczyna się oddalać, ale nie jest to oddalenie „na serio”. Jest to taka drobna prowokacja, która wydaje się czymś tak ludzkim że trudno uwierzyć że może istnieć u innych zwierząt. Jest to akt który same nie jest zbyt dobrze opisany więc wrony lepiej to wiedzą od nas. Pomijam przynoszenie jedzenia bo tym oto „rytuałem” odznacza się wiele innych zwierząt. Wrony też wiedzą gdzie należy być „potulnym” bo jest to terytorium innej wrony a gdzie „pewnym siebie” bo tutaj jest moje terytorium i mogę sobie robić co chcę. Ale nie wszystkie. Te „niedoinformowane” mogą wpaść w nie lada tarapaty. Część wron w nowych miejscach po prostu wszędzie się zachowuje „delikatnie” żeby nie ściągnąć na siebie niepotrzebnych kłótni. Kiedy wrona znajdzie coś pierwsza np. Padlinę musi ocenić opłacalność. Jeżeli jest to coś wielkiego, to wiadomo że prędzej czy później ktoś to znajdzie i nie będzie zadowolony że to utajniła więc lepiej wszystkich powiadomić głośnym krakaniem to przynajmiej popadnie w łaskę innych wron na przyszłość (bo tę ptaki mają doskonałą pamięć!). A jeżeli jest to coś małego, to lepiej łapać w dziób i uciekać w jakieś zaciszne miejsce. Te różne wspaniałe cechy sprawiają, że wkraczając na teren miast objęły je na panowanie ostatecznie aż do dzisiaj, albo: jak kto woli do roku 2009 o czym później….

Opublikowane przez Światopełek

Owner of Harklowski Park Narodowy Site https://www.instagram.com/invites/contact/?i=z0pzzk4sr7ku&utm_content=7ks8hzr Author of drawings from site urszulka_i_swiatopelek Author of photos from site parknarodowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: